Cukier czy słodzik?

Cukier czy słodzik?

Rezygnacja ze słodzenia „zwykłym” cukrem – sacharozą – na korzyść innych substancji słodzących wydaje się być coraz popularniejszym zjawiskiem. Motywacje są różne – odchudzanie, cukrzyca, czy po prostu chęć spróbowania czegoś nowego to tylko niektóre z nich. Na rynku pojawia się coraz więcej opcji, z których można wybierać – czasy, kiedy jedyną alternatywą dla buraczanego cukru był brązowy cukier trzcinowy (a to de facto żaden wybór – oba składają się z tej samej substancji chemicznej – sacharozy właśnie) minęły bezpowrotnie. Więcej informacji: słodziki zamiast cukru dla diabetyka.

Rodzaje słodzików

Najczęściej można natrafić na podział na słodziki syntetyczne, półsyntetyczne i naturalne. Każda z tych grup odpowiada innym oczekiwaniom i potrzebom.

– Słodziki syntetyczne (sztuczne) cechują się niemalże zerową wartością energetyczną, przez co bywają preferowane przez osoby na diecie odchudzającej oraz osoby z cukrzycą. Tę właściwość zawdzięczają byciu kilkaset razy słodszy od sacharozy – dzięki temu, by uzyskać żądany poziom słodkości, wystarczy bardzo mała dawka. Co za tym idzie – dostarcza się kilkaset razy mniej kilokalorii niż w przypadku użycia zwykłego cukru.

Do grupy słodzików sztucznych należą między innymi: aspartam, acesulfam K, sacharyna czy sukraloza. Mimo kontrowersji, szczególnie wokół aspartamu, dziś, po wielu badaniach, sztuczne substancje słodzące dopuszczone do użytku na terenie Unii Europejskiej uznaje się za bezpieczne dla organizmu (zgodnie z przyjętymi normami spożycia na kg masy ciała).

– Słodziki półsyntetyczne mają o połowę niższą wartość energetyczną od sacharozy (ok. 2 kcal/g, czyli 10 kcal na łyżeczkę). Nie wywołują też nagłego wyrzutu poziomu glukozy we krwi – mają inną budowę chemiczną (są to alkohole, nie cukry – układ trawienny wchłania je wolniej). Nie mają wyznaczonej wysokości maksymalnej dziennej dawki, jednak nie zaleca się stosowania ich w nadmiernej ilości – mogą wywołać niestrawność, wzdęcia i biegunki (poza erytrytolem, po spożyciu którego takich objawów nie opisano).

Do tej grupy należą na przykład: sorbitol, ksylitol, laktitol czy wspomniany erytrytol.

– Naturalne substancje słodzące to na przykład miód, melasa, syrop z agawy czy syrop klonowy. Nie zaleca się ich stosowania u diabetyków, podobnie jak zwykłego cukru. Z tego samego powodu – swój słodki smak zawdzięczają tej samej substancji, czyli sacharozie. Mają też podobny indeks glikemiczny i kaloryczność.

Podobnie tak zwany cukier owocowy, czyli fruktoza – mimo niższego indeksu glikemicznego, Polskie Towarzystwo Diabetologiczne odradza jego stosowanie.

Wyjątkiem w tej grupie jest stewia – ta używana od setek lat przez Indian roślina ma niemalże zerową kaloryczność, a przy tym wielokrotnie wyższy poziom słodkości od sacharozy – jest więc ciekawą opcją, również dla cukrzyków. Ponadto, jej liście bogate są w substancje odżywcze takie jak aminokwasy czy antyoksydanty (przeciwutleniacze).

Naturalne – zawsze lepsze?

Jak można wywnioskować z powyższej listy, bywa, że spożywanie substancji syntetycznych przynosi więcej korzyści zdrowotnych niż w przypadku wielu ich odpowiedników występujących naturalnie. Niesłuszne przekonanie o wyższości substancji naturalnych nad syntetycznymi nazywane jest błędem naturalistycznym, a jego temat jest coraz częściej podnoszony w środowisku dietetyków. Jak powiedział Paracelsus, wybitny lekarz nazywany ojcem medycyny nowożytnej – „Cóż jest trucizną? Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Tylko dawka czyni, że dana substancja nie jest trucizną”.Tak więc – czy stewia, czy miód, czy aspartam – trzeba zachować, nomen omen, zdrowy rozsądek.